czwartek, 14 stycznia 2016

#6. "Zawarcie paktu z diabłem"

   Od niezapomnianej jazdy minęły zaledwie dwa dni, a blondyn jak najczęściej pojawiał się w sali samorządu uczniowskiego. Nikt mu nie zabrania, ale znajdywanie coraz to nowszych sposobów na pogwałcenie regulaminu było jego priorytetem na każdej przerwie. Przez dwa dni jedynie o czym myślałam to o tym żeby w końcu poszedł na zajęcia klubu tanecznego i tam się wyszalał. Razem z Kaiem nie raz zostawali do późnych godzin w szkole na sali. Ich rodzice sfinansowali odremontowanie sali oraz cały, drogi bo jakże inaczej, sprzęt potrzebny im. Nie wiem czy oszklona ściana od strony korytarzu była tylko prowokacją, ale widzów im nie brakowało. Czasami, ale tylko czasami dołączał do nich Yixing, który na chwilę obecną jest bardziej zajęty poprawą swojego koreańskiego. Nie wiem jaki sposobem Joonmyun rozumie co on mówi, jego koreański kaleczy uszy, może tylko ja jestem aż tak na to uczulona.
   Trzeciego dnia przypadł dzień, kiedy to ja musiałam dostać do końca i sprawdzić czy wszyscy uczniowie już opuścili budynek szkoły. Zawsze zaczynałam od najwyższego piętra, mieści się tam biblioteka, więc wypłoszenie kilku kujonów nie jest problemem, jedynie wystarczy ich postraszyć punktami karnymi, potrafią zniknąć w ciągu minuty. Gorzej jest z salą gimnastyczną i... Wcześniej wspomnianą salą taneczną. Obie grupy są uparte i nie dają za wygraną. Dzisiaj na sali była drużyna koszykarska, więc byłam na starcie na przegranej pozycji, moje metr sześćdziesiąt pięć przeciwko pięciu basiorom mierzącym minimum metr osiemdziesiąt dziewięć. Mogli by mnie użyć jako piłki jakby mogli. Na moje szczęście miał na nich oko trener, który nie należał do najmilszych w całej Korei. Przy nim EXO ze swoimi wpływami to pikuś. Pan Park jest najlepszy w Korei, nasza szkolna drużyna jest jedyną drużyną, którą, poza narodową drużyną, przygotowuje do zawodów.
   Raz moja klasa miała z nim zajęcia wychowania fizycznego, przez cały moje życie nie byłam tak wycieńczona jak po tej lekcji. Zostaje mi podziwiać tych chłopaków, że to wytrzymują!
   Jednak to nie rozwiązuje mojego drugiego problemu - sali tanecznej. Tam to na serio trzeba główkować by wymyślić powód by sobie poszli. Obstawiając, że Kai był w szpitalu i ma okazję pomęczyć Minhee, to na pewno nie jest na sali. Jak to Kyungsoo określił - "Poświęci te kilka godzin treningu by uprzykrzyć swojemu niewolnikowi życie". Zostaje Yixing i Sehun. Oboje są problemem - z Yixingiem zanim się dogadam tak by kod przekazu był jasny dla nas obu to minie przynajmniej godzina, natomiast przy Sehunie tyle samo czasu spędzę by trochę mnie sponiewierał słownie i na końcu po moich tysięcznych prośbach ulotnił się. Z całej tej sytuacji wolałabym mieć do czynienia z Kaiem, on jako jedyny z nich jest najbardziej komunikatywny i zrobi wszystko by odwalić się od niego.
   Jak ninja przykucnęłam i zerknęłam czy ktoś tańczył na sali. Grała głośno muzyka, nawet jakbym krzyczała to osoba w środku i tak by mnie nie usłyszała. Zobaczyłam wysoką postać w dresie odwróconą do mnie tyłem. Boże za jakie grzechy tak mnie ukarałeś?! Mało się nasłuchałam jego gadek by znowu mi uszy zaczęły usychać od jego głosu?
   Podniosłam się i poprawiłam swoją spódniczkę by po chwili wparować do sali i rozłączyć ipoda ze stacyjki dokującej.
   - Ej! - spojrzał na mnie wściekły, po raz pierwszy miałam swoje wielkie wejście i uzyskałam reakcję taką, jakiej oczekiwałam. - Włóż to tam! - odgarnął swoje włosy i zmierzał w moim kierunku. Spanikowałam i upuściłam jego ipoda, przez przypadek rzecz jasna, a jemu z gardła jedynie ciche westchnięcie zaskoczenia się wymknęło.
   Jego wzrok podniósł się na mnie i widziałam jak zacisnął szczękę.
   - Ups? - powiedziałam cicho i schyliłam się po ipoda, który był ekranem w dół. Podniosłam po i po odwróceniu go moje najgorsze koszmary stały się realne. Pęknięcie było od górnego lewego rogu ekranu aż po prawy dolny róg. Już po mnie. - Przepraszam, Sehun - powiedziałam i pokazałam mu ekran.
   Podszedł do mnie i wyrwał mi ipoda i nacisnął przycisk by sprawdzić czy działa, ekran dalej był czarny. Miałam w głowie najczarniejsze scenariusze, a jednym z najłagodniejszych było podzielenie losu Minhee. Dłonią uderzył o ekran, a ten jeszcze bardziej pękł. O matko, jest aż tak zły?
   - 1 000 piosenek poszło w pizdu - mruknął pod nosem i spojrzał na mnie. - Jeżeli chcesz zapłacić za naprawę, to tak szybko się mnie nie pozbędziesz - podniósł do góry ipoda i pomachał mi nim przed oczami, jakbym nie rozumiała powagi sytuacji, a ja wręcz przeciwnie, bałam się co wymyśli.  - To był cios poniżej pasa, nie mogę tańczyć dopóki nie kupię nowego - jakby to był jakiś problem.
   - Dla mnie to wspaniała wiadomość - powiedziałam to na głos zanim ugryzłam się w język, po raz pierwszy komuś tak odpyskowałam, Sehun nie spodziewał się takiej odzywki. Zakryłam usta dłonią, a on wystawił dłoń przed siebie.
   - Daj mi swój telefon - zażądał.
   - Po co Ci? Masz przecież swój - znowu odpyskowałam i sama nie wiedziałam co się zemną dzieje. le po chwili i tak położyłam na jego dłoni mój najnowszy samsung w słodkiej obudowie ze skrzydełkami. Odwrócił go by spojrzeć na nie i zaśmiał się.
   - Ile Ty masz lat? - dotknął skrzydełek i spojrzał na mnie nie spodziewając się po mnie takiej dziecinności. - Masz jakieś piosenki? - ulżyło mi trochę jak tylko po to chciał mój telefon, ale po chwili zorientowałam się jaka jest tam muzyka. Nim zdążyłam zareagować zdążył wejść w aplikację i zobaczyć kilka tytułów. - Apink? Hello Venus? - przewijał listę i widział tylko same girlsbandy. -  co to? Pink fluffy unicorns dancing on rainbows? - patrzył, a po wciśnięciu, słysząc słodką melodię spojrzał na mnie jak na słodką pięciolatkę. - Sunhee lubi słodkie pioseneczki? - już zaczął swoje dogryzanie, a ja wyrwałam mu swój telefon.
   - Każdy ma inny gust - powiedziałam chowając telefon do kieszeni spódnicy, a on rozbawiony pokiwał głową. Dlaczego wydawało mi się, że miał ubaw z tego?
   - Oczywiście - powiedział ironicznie i widziałam jak jego wzrok zjechał na moje usta. - Jak zamierzasz mi odpłacić się za zniszczenie ipoda? - zapytał i poszedł po wodę. - Tylko bądź kreatywna, nie lubię tych z kategorii "będę robić za Ciebie zadania" czy "nie będę dawać Ci punktów karnych", bo to już często mi obiecywano - odkręcił butelkę i wziął wielkiego łyka.
   Nie podobał mi się ten obrót sprawy, czekał na mój błąd i pewnie teraz wspaniale się bawił.
   - Czego ode mnie oczekujesz? Udawania Twojej kolejnej zdobyczy? - prychnęłam patrząc na niego, a on nagle oderwał się od butelki i pstryknął palcami. O nie, to źle wróży.
   - Gdybyś nie nosiła koszuli zapiętej aż pod samą szyję, to może bym, się zgodził - powiedział i wytarł krople wody, które spłynęły na jego brodę. - Tak to nie jesteś powalająca - zakręcił wodę i znowu na mnie spojrzał. - Choć potrzebuję kogoś na zabawę u Chanyeola Hyunga, ale w takim wydaniu jesteś na to za nudna - w tym momencie wszedł na moje kobiece ambicje, a on to zauważył.
   - Nie muszę pokazywać tyłka by przyciągać uwagę innych - powiedziałam, ale nie byłam pewna własnych słów.
   - To udowodnij to - podszedł do mnie z uśmieszkiem. - Impreza jest w ten weekend, masz trzy dni by zrobić z siebie seks bombę, ale bez pokazywania tyłka - dodał wyzywając ją na pojedynek. - Jak dobrze się spiszesz to daruję Ci Twój haniebny czyn - wskazał podbródkiem na ipoda.
   Odważnie patrzyłam na niego, miałam zadartą głowę, więc czułam napływ mocy by zgodzić się na to - Niech będzie, ale bez obmacywania mnie - dałam warunek, a on prychnął.
   - Nie jesteś od stawiania warunków, poza tym do niczego nie niczego nie dojdzie - wskazał na mnie palcem, a ja agresywnie go chwyciłam próbując go wykręcić, ale wyrwał się. - O właśnie, pogrzebałem trochę w aktach, kiedy Joonmyun Hyung wyszedł do toalety. Nie musisz podawać mi swojego numeru telefonu, jeszcze dzisiaj wyślę Ci adres, gdzie masz przyjechać.
   Ugh, idź do diabła, Oh Sehun!
   - Więc zbierasz się do domu? - zapytałam patrząc na niego z wymuszonym uśmiechem, miał co chciał, to powinien się wynieść. - Jest późno, a Ty nie masz muzyki - mówiłam nieformalnie, a on aż z niedowierzania parsknął śmiechem.
    - Potrafisz pokazać pazurki - powiedział rozbawiony i odsunął się ode mnie. - Módl się bym mógł odzyskać dane z ipoda, inaczej będzie Cię to kosztować kolejne zadanie - podniósł swoją torbę. - Chcesz do mnie dołączyć pod prysznicem - stanął blisko mnie tak, że wyraźnie widziałam kropeli potu na jego szyi.
   - Szybciej umrę niż to zrobię - powiedziałam z obrzydzeniem patrząc na jego uśmieszek, robił to wszystko z premedytacją i wiedział, że z łatwością wpadam w jego pułapki.
   - Tylko nie zakręć wody, inaczej w samym ręczniku wpadnę do sali - zagroził. - Albo nawet i bez  - powiedział po chwili.
   Aż przeszły mnie ciarki na samą myśl o tym.


Po zdaniu pisemnej części egzaminu na 84% naszła mnie wena na sassy Sehuna~

1 komentarz: