O przegranej Minhee dowidziałam się od osób trzecich, nie odbierała ode mnie telefonu i postanowiłam dać jej czas. Mimo tak krótkiej znajomości miałam świadomość jak wielkim ciosem to dla niej było. Jeszcze przegrać z Kim Kaiem, najgorsza z możliwości. On potrafi zamienić życie w koszmar, a usługiwanie mu nie będzie należeć do najmilszych czynności.
Unikam kontaktu z EXO, nie pasuję do takiego towarzystwa, oni wiedzą o swojej ważnej pozycji i nie raz ją wykorzystują. Nie wszyscy, jednak Kai, Luhan i Sehun nie przepuszczą okazji by pokazać kim są. Jako zastępca przewodniczącego pilnuję porządku w szkole, mam prawo zgłaszać naganne zachowanie, ale zazwyczaj wszystko jest cofane przez Joonmyeona. Gdyby nie on, ta trójka by już dawno wyleciała z hukiem, z tej szkoły. Razem ze mną tę samą funkcję sprawuje Kyungsoo, ja jako jedyna nie należę do EXO, przez co moje zdanie trochę mniej się liczy dla uczniów niż ich. Kyungsoo szanuje moją prywatną przestrzeń, za co jestem mu wdzięczna. Nasze charaktery są do siebie zbliżone, choć ja nie mam tak zabójczego wzroku. W okresach tworzenia raportów, organizowania eventów, czy zwykłych spotkań z przewodniczącymi klas mało się odzywam, to on jest głową, a Joonmyeon szyją.
Dzisiaj siedziałam sama układając harmonogram egzaminów semestralnych. Miałam przed sobą ogromną rozpiskę i małą kartkę wyrwaną z kalendarzu. Nie była to taka prosta sprawa, trzeba było wszystko zgrać by starczyło nauczycieli do pilnowania. Potarłam czoło i głośno westchnęłam, myślami byłam gdzie indziej. Nie miałam dzisiaj głowy do papierkowej roboty. Bezsenność mnie dopadła. Już drugą noc z rzędu nie spałam, niby nic, ale to zaczynało męczyć mój organizm. Sen jest każdemu potrzebny, tym bardziej jak dochodzi do tego nauka.
- Jak Ci idzie? - usłyszałam głos Joonmyeona za sobą i lekko podskoczyłam na krześle. Nie wiedziałam czy już czekał, czy dopiero wszedł. Za nim stał Sehun, miał znudzony wzrok, rozpięte dwa górne guziki od szkolnej koszuli i ręce w kieszeni. Typowa postawa dla niego. Jego jasne włosy były jak zawsze wystylizowane i zadbane, brakowało mu jeszcze gumy do żucia by wyglądać jak zołza z amerykańskich filmów. - Będziemy Ci przeszkadzać jak usiądziemy? - Joonmyeon miły i uprzejmy jak zawsze.
- Oczywiście, że nie, Sunbae - uśmiechnęłam się lekko i zaczesałam kosmyk włosów za ucho, co wywołało u Sehuna ciche prychnięcie. Dla niego byłam świętoszką, która nie wie co oznacza 'seks' czy 'penis'. Spojrzałam na niego, parszywy drań, pewnie znowu dostanie upomnienie i odbębni rozmowę dyscyplinarną.
Joonmyeon odpowiedział uśmiechem i poszedł usiąść w szczycie długiego stołu, na przeciwko mnie. Sehun usiadł koło niego i rozsiadł się czekając na kolejne, jak to nazywał, 'biadolenie'. Inaczej by było jakby dobrze się uczył, jednak miał w głowie samą zabawę. Jest młody, ale jest dziedzicem, co idzie za tym, osobą publiczną i każdy czeka na jego błąd. A on jakby chce pokazać wszystkim, że zasady nie są dla niego żadnym ograniczeniem. Ma starszego brata, który nie marzył o przejęciu firmy, poszedł w kierunku prawa, a że Sehun jest drugim synem, to on przejmie majątek. Nawet jeśli by nie chciał, jego brat zostawił go w sytuacji podbramkowej.
- Hyung, tylko dzisiaj szybko, wiesz, że jestem umówiony z Inhee - ponaglił go, a starszy westchnął zrezygnowany. - Tak, zmienię się, ale jak narazie jestem w liceum, mam czas na zabawę, doskonale o tym wiesz, Hyung - dodał, za każdym razem tak mówi by jakoś udobruchać przewodniczącego. Kyungsoo nie jest aż tak pobłażliwy, dlatego Sehun jest bardziej uważny jak nie ma Joonmyeona. Jest najbardziej rygorystyczną osobą w EXO, wolę nie zachodzić mu za skórę.
Patrząc na rozpiskę zaznaczyłam pierwszą datę, im szybciej to skończę, tym szybciej ich zostawię samych. Już trzeci raz na nich wpadam, a raczej oni na mnie, po formalnościach zawsze siedzą i rozmawiają. Widać, że są ze sobą blisko.
- Kai wczoraj wygrał - odezwał się Sehun tym samym też zwrócił moją uwagę na siebie. - Nawet się spocił - przyznał, co oznaczało, że Minhee walczyła, i to ostro.
- Wiesz, że nie popieram takich dziecinnych zabaw - powiedział Joonmyeona, pewnie nie chciał by Sehun się rozpędzał przy mnie, ostatnim razem mój niewinny umysł ucierpiał słysząc o namiętnościach Sehuna z jakąś dziewczyną wyrwaną w klubie. - Dla niego nawet dawanie fory jest jak plama na honorze - nie patrzyłam na nich, ale byłam przekonana, że Joonmyeon na pewno wywrócił oczami. - Poza tym gdzie on jest, nie widziałem go z rana.
- Musi się nacieszyć, że ma swoją niewolnicę - zaśmiał się młodszy. - Lubi się bawić swoimi zabawkami. Sam bym chciał mieć czym się pobawić - zamilkł, a ja poczułam na sobie wzrok. Podniosłam głowę i widziałam jak oblizywał usta. - Takie nieruszane przez nikogo to najlepszy łup, nieprawdaż Sunhee? - powiedział specjalnie, lubił podpuszczać każdego, staram się nie okazywać emocji, żerował na słabości, lubił takie podchody.
- Przestań - upomniał go ciemnowłosy. - Sunhee nie jest dziewczyną z klubu byś ją tak traktował - dodał szybko. - Więc licz się ze słowami. Masz szczęście, że nie zależy jej na wywaleniu Was ze szkoły i daje się przekonać byś nie był ukarany regulaminowo.
- Ohoho - aż się wyprostował udając wielkie zaskoczenie. - Mam podziękować Żelaznej dziewicy? Hyung, nie łatwo mi to słowo przechodzi przez gardło - poprawił włosy. - Poza tym, nie ma z nią żadnej zabawy - dodał z przekąsem. - Pfff, jakieś układnie terminów, nie brakuje jej urody, ale kujon z niej straszny - wrócił wzrokiem na Joonmyeona, który już nie miał siły na niego.
Czy mnie te słowa ruszyły? Wcale, wręcz cieszyłam się, że nigdy nie będę jego celem.
Po skończeniu swoim obowiązków zostawiłam wszystko Joonmyeonowi, który zniknął jakiś czas temu, ostatnio często mu się to zdarzało, a to wszystko ze względu na firmę, jaką posiadała jego rodzina. Ułożyłam kalendarz i materiały przy jego miejscu i zabrałam swój plecak. Specjalnie nie zamykałam drzwi za sobą na klucz, nikt i tak nie okradnie sali samorządu uczniowskiego, a Joonmyeon często zapominał zabierać ze sobą klucze. Wolnym krokiem ruszyłam w stronę wyjścia. Szkoła już była pusta, większość z uczniów miała swoje indywidualne zajęcia po lekcjach. Nie musiałam się bać o powrót do domu, miałam do dyspozycji transport miejski, nie chciałam kłopotać prywatnego kierowcy, dzisiaj jego wnuczka miała urodziny. Znałam swojego ojca, nie dałby mu wolnego, więc poprosiłam o eskortę do szkoły i z powrotem by załatwić sprawę bez jego wiedzy. Staruszek po tylu latach wysługi zasługuje na trochę wdzięczności.
Usłyszałam za sobą trzaśnięcie drzwiami, wystraszona odwróciłam się i zobaczyłam Sehuna zapinającego spodnie, stał przed drzwiami do damskiej łazienki. A więc tak był umówiony z Inhee, jak dobrze, że nie zachciało mi się siku. Raz słyszałam od jednej dziewczyny jak przez przypadek wpadła na niego i jakąś dziewczynie w szatni, nie był zadowolony. Nie z powodu przyłapania, a przerwania mu, przy nim teoria, że faceci myślą spodniami jest w stu procentach prawdziwa i nie do obalenia.
- O, kogo my tu mamy - podniósł wzrok i zobaczył mnie. - Łaskawa zastępczyni przewodniczącego - zapiął pasek mówiąc, nie miał w sobie ani krzty zawstydzenia. Stałam w miejscu nie wiedząc czego się po nim spodziewać. Krzywdy by mi nie zrobił, ale jest wiele innych niesympatycznych rzeczy, do których jest zdolny. Raczej szybko Inhee nie wyjdzie by zająć go sobą, a wręcz jakby wiedziała, że ktoś jeszcze jest w szkole, to by odczekała do wieczora. Tak się bała swojego ojca, który już poświadczył, że poślubi chłopaka z innej szkoły, by mieć zapewniony kontrakt partnerki. Poprawił włosy, które były zmierzwione, był naprawdę przystojny, ale jego charakterek zostawał wiele do życzenia. - Widzisz, zamiast siedzieć przy papierkach mogłabyś przeżyć wspaniały seks w damskiej łazience ze mną, mam nadzieje, że nie byliśmy zbyt głośno - wyczuwałam w jego głosie rozbawienie, dla niego nie ważne z kim rozmawia, poziom respektu był tak samo niski.
- Jesteś obrzydliwy - powiedziałam zniesmaczona i odwróciłam się by jak najszybciej wyjść. Usłyszałam jego śmiech, widocznie odpowiedziałam mu tak, jak oczekiwał.
Szybko poszłam na przystanek autobusowy i usiadłam na ławeczce, nie jedną osobę by zdziwiła obecność ucznia Yonsei na przystanku, w autobusie, bogate dziecko, które na pstryknięcie palcami może mieć kierowce, który jest na każde zawołanie. Wyciągnęłam ipoda ze słuchawkami, włożyłam je do uszu i puściłam pierwszą lepszą piosenkę, jeszcze miałam trochę czasu do przyjazdu autobusu. Założyłam nogę na nogę i wyciągnęłam telefon, prawdopodobnie w domu będę po godzinie, mimo że szkoła była blisko bogatej dzielnicy, w której mieszkam. Autobus jeździ na około, zahaczając o pobliskie dzielnice, dlatego to tak długo trwa.
Poprawiłam swoją i tak już krótką spódniczkę, nosiłam ciemne rajstopy by nic nie było widać, Bozia trochę mnie oszczędziła i dała zgrabne nogi, ale wolę zachować image kujonki, niż stać się pierwszą dziewczyną do wyrwania i przelecenia.
Podniosłam wzrok znad granatowej spódniczki i zobaczyłam zbyt znany mi grafitowy samochód. Przeklęte Aston Martin należące do Oh Sehuna. Zacisnęłam pięść, czy dzisiaj nie da mi spokoju?! Obniżył szybę od strony pasażera i spojrzał na mnie trzymając kierownicę. Wyciągnęłam słuchawkę by usłyszeć co ma mi do powiedzenia, wolałam by obyło się bez zbędnych scen.
- Żelazna dziewico, wsiadaj - nie było w jego głosie słychać drwiny, ani nic co by wskazywało, że robi to po złości.
- Spadaj - powiedziałam krótko, powiedziałam bym gorsze słowo, ale jak jestem 'Żelazną dziewicą', to nie powinnam znać przekleństw. Nie musiałam powtarzać, wyprostował się i wcisnął gaz by silnik zawył. To mnie przekonało, jak poparzona wstała i rzuciłam się w kierunku jego samochodu, wiedział co robi. - Wysadź mnie wcześniej - mruknęłam po zamknięciu drzwi. Mieszkamy blisko siebie, w końcu nie spali więcej benzyny niż zawsze.
- Nie chcesz skandalu? - zapytał rozbawiony i gwałtownie ruszył samochodem jeszcze zanim zdążyłam zapiąć pasy. - Jak się boisz to zamknij oczy - powiedział po usłyszeniu mojego pisku jak wbiło mnie w siedzenie. Samochód miał szarpnięcie.
- Dwa razy nie - mruknęłam trzymając mój plecak, wyczułam, że ta jazda nie będzie zaliczać się do przyjemnych. - Jesteś niebezpieczny dla ruchu drogowego! - wrzasnęłam jak przejechał na czerwonym świetle, a jeszcze na skrzyżowaniu wyprzedzał slalomem. Koreański rząd nie powinien uznawać amerykańskiego prawa jazdy przed osiemnastką. Wtedy by nie dochodziło do tego, że uczeń liceum jechał jak na formule1 na trzypasmówce.
- Oj nie znasz moich możliwości - powiedział z uśmiechem skupiony na drodze, o tyle dobrze, że patrzył, gdzie jedzie. - Powinnaś się cieszyć. Szybciej wysiądziesz z mojego samochodu - powiedział zwalniając przed korkiem. W sumie nie głupie, szybciej będę w domu. Spojrzał na mnie, a ja złączyłam nogi razem i jak najbardziej się od niego odsunęłam. Już wolałam jak jechał, nawet jeżeli niezgodnie z przepisami. - W strachu żyjesz? Wyglądam Ci na gwałciciela? Morderce? - pożałowałam, że wsiadłam do tego samochodu.
- Skąd mam wiedzieć jakie masz intencje? - mógł równie dobrze wywieźć mnie poza miasto.
- Może dlatego, że Twój ojciec i mój mają wspólne udziały? - zdziwił mnie tym, nie sądziłam, że choć trochę interesuje się firmą swojego ojca. - Jakbym coś Ci zrobił to by od razu się wycofał - dodał. Dzięki Bogu tatuś nade mną czuwa! Szkoda, że z szacunku do kobiet nie zrobi mi krzywdy.
Odchrząknęłam, nie miałam w głowie sensownej odpowiedzi. Po minucie ruszył z miejsca i znowu zmienił pas, zamknęłam oczy by nie zacząć panikować, jeszcze bym wybuchła krzykiem. Już wolę nie myśleć ile na godzinę jedzie będąc na autostradzie. Choć ta szybka jazda pasuje do niego... W sensie widać, że sprawia mu to przyjemność. W sensie, w końcu coś innego niż imprezy i dziewczyny.
Chłopcy i ich samochody.
- Wysiądę tu - powiedziała za szybko kiedy wjechaliśmy na ulicę niedaleko mojego domu. Zatrzymał samochód, rozpięłam pasy i bez słowa wyskoczyłam. Po zamknięciu drzwi od razu ruszył z głośnym warkotem silnika. Założyłam plecak i ruszyłam w stronę domu, nie miałam.
Powinnam chociaż podziękować, ale chyba nie dziękuje się za narażanie na zagrożenie, prawda? Nie dam tej satysfakcji Oh Sehunowi.
Rozdział po roku i 5 miesiącach (!)... Trochę minęło czasu, pomysły uciekły z głowy, a tu matura w maju~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz