sobota, 25 stycznia 2014

#1. "Przyjmujesz wyzwanie?"

Co się dzieje, kiedy przenosisz się do najbardziej elitarniej szkoły z poczuciem odrębności, mimo że w jakimś stopniu jesteś podobna do tych wszystkich ludzi? Próbujesz się izolować, nie chcesz zwracać na siebie ich uwagi, nie chcesz mieć cokolwiek wspólnego z tymi, którzy tak bardzo się szczycą się swoim statusem, szydząc z osób, którzy wiodą inne życie niż oni. Podczas gdy ty zaczynasz tracić wiarę w ludzkość, pojawia się ktoś, kto ci tą wiarę przywraca. Spotykasz dziewczynę, która okazuje się twoją przyjaciółką, której nie widziałaś od szkoły podstawowej. Wasza więź zaczyna się robić na nowo silna i nic ani nikt nie jest w stanie jej rozerwać. Ale czy aby na pewno?

Nienawidzę tego uczucia, kiedy śpię, a wtedy znajduje się coś co mnie brutalnie i chamsko wybudza z mojej wspaniałej krainy snu, tylko po to by mnie poinformować o porze wstania i przygotowania się do... no właśnie do czego? Do miejsca, gdzie każdy musi iść by zdobyć ogólną wiedzę, która podobno ma pomóc w przyszłości - do szkoły. Bardzo chciałam ukończyć moją wcześniejszą szkołę, niestety głównym powodem, dla którego nie mogłam tego zrobić był mój ojciec. Jak zwykle było tak, jak on chciał. Czasami zastanawiam się czy nie lepiej by było gdybym została sierotą. Byłabym biedna, ale przynajmniej nikt by nie narzucał mi swojego zdania.
Nie zdążyłam wyłączyć budzika, który cholernie drażnił moje uszy swoim piskliwym dźwiękiem, gdy to do pokoju wparowała jedna z pokojówek i zrobiła to za mnie, po czym wbiła we mnie swój zmęczony wzrok i z uśmiechem na twarzy ukłoniła się, pytając.
- Dzień dobry panienko, śniadanie już na panią czeka. Powiedzieć by przynieśli? - Jej cichutki głos ledwie dochodził do moich uszu. Westchnęłam ciężko, przecierając wciąż zaspane oczy.
- Nie trzeba, Eunseo. Zaraz zejdę. - Mruknęłam, wywlekając swoje ciało z łózka i przeciągając się leniwie. Odwróciłam się by skierować swoje kroki do łazienki, kiedy mój wzrok wbił się w  Eunseo, która wciąż stała i czekała na moje prośby. Ah, naprawdę kiedyś zwariuje w tym domu. Wypuściłam z płuc wielki haust powietrza i podeszłam do kobiety, kładąc jej dłoń na ramieniu.  - W porządku, możesz odejść. Dalej sobie poradze.
- Ale... - Zaczęła.
- Nie ma żadnego ale. Ostatnio bardzo ciężko pracujesz i mało sypiasz, więc moim życzeniem jesty byś poszła odpocząć, dobrze? - Powiedziałam z lekkim uśmiechem. Na twarzy młodej kobiety zagościła niepewność i nawet wiem dlaczego.
- A co jeśli pan Lee się o tym dowie i...
- Nie musisz się martwić. Zajmę się tym, więc po prostu idź odpocząć. - Zapewniłam ją i wskazałam ruchem głowy by spokojnie odeszła. Ta jedynie podziękowała cicho i opuściła mój pokój. Ah, naprawdę zwariuje. Kiedy zostałam sama, mogłam w spokoju się przygotować na pierwszy dzień szkoły. Nie chciałam tam iść, ale kiedy się dowiedziałam, że moja dawna przyjaciółka też będzie uczęszczała do tej szkoły, uznałam, że chyba nie będzie tak źle. Nie sądziłam jeszcze jak bardzo byłam w błędzie.
[***]
Stałam przed wysokim i całkiem eleganckim budynkiem chyba w całym Seulu. Ludzie wchodzący do szkoły przyglądali mi się jakby w życiu nie widzieli kogoś tak bogatego jak oni. A może wcale nie wyglądam na taką? Z resztą mało mnie obchodziło ich zdanie na mój temat. Wzięłam głęboki wdech i miałam wejść do szkoły, gdy ktoś zaczął mnie wołać. Odwróciłam się i ujrzałam Sunhee.
- Oh, już jesteś. - Powiedziałam z uśmiechem, przytulając ją na powitanie. Zmachana dziewczyna próbowała złapać kilka oddechów po czym oznajmiła.
- Jeszcze chwila i bym się spóźniła. Budzik mnie nie obudził, przez co od rana jestem zabiegana.
- Nikt z pracowników cię nie obudził?
- Mają wolne. - Odpowiedziała, biorąc wielki haust powietrza do płuc po czym je wpusciła, dodając. - Jesteś gotowa na pierwszy dzień szkoły?
- Nie. Ale jesteś ze mną, więc jakoś wytrzymam. - Rzekłam z pewnością, po czym złapałam przyjaciółkę pod ramię i razem weszłyśmy do budynku, który w środku był bardzo bogato umalowany i ozdobiony. Cały opływał w luksusach i to najnowocześniejszych. Widok mojego domu mnie odrażał, a o szkole to już nie wspomnę. Krocząc wielkim korytarzem przyglądałam się każdemu z osobna przysłuchjąc się różnym rozmowom, z których wywnioskowałam, że połowa z nich nie ma mózgu, co wcale mnie nie zdziwiło. Większość tej szkoły stanowiły blondynki, więc wszystko wyjaśnia się samo.
Lekcje były jak w każdej innej szkole, przynajmniej to się nie zmieniło. Już wiedziałam którego z nauczycieli znienawidzę najbardziej. Pan Choi uczący historii. Dopiero zaczął się rok szkolny, a on już wymaga od nas prac semestralnych, przy czym zapowiedział chyba ze trzy sprawdziany z tematów, których jeszcze nie omówiliśmy. Koleś powinien się trochę ogarnąć, nie mam zamiaru zarywać przez niego noce.
Reszta lekcji minęła bez większych problemów, większość nauczycieli po prostu omawiała system nauczania, a gdy nadszedł czas długiej przerwy na lunch razem z Sunhee, udałyśmy się na korytarz, zajmując miejsce na szerokim parapecie, przy wielkim oknie.
- Ahh...nienawidzę faceta od historii. - Mruknęłam, zagryzając kanapkę.
- Nie ty jedna. Chyba cała klasa go nienawidzi. Nie powinien z takim czymś wyskakiwać już pierwszego dnia szkoły. - Powiedziałą z wyrzutem dziewczyna.
- Niech sobie nie myśli, że będe przez niego zakuwać dnie i noce. Żeby sie nie zdziwił. - Prychnęłam, chcąc co dodać do swojego skromnego zdania, gdy nagle usłyszałam krzyk jednej z uczennic drugiej klasy.
- Patrzcie, to Exo! - Wszystkie na to ogłoszenie zerwały się z miejsca i pobiegły w kierunku drzwi wejściowych, przez które weszło dwunastu chłopaków z pewnymi siebie minami. W mgnieniu oka zostali otoczeni przez żeńską część szkoły, będąc wychwalani i obdarowywani róznymi prezentami.
Spojrzałam na przyjaciółkę ze zdziwioną miną, na co ona wzruszyła jedynie ramionami biorąc kęsa swojej bułki. Chłopcy nie byli przystojni, a raczej ładni. Żeby być przystojnym trzeba być facetem, oni wyglądają... chyba wolę nawet nie używać tego określenia, ale łatwo się domyślić. Chcąc się dowiedzieć kim oni są, przechyliłam się lekko na bok i zapytałam jednej z dwóch dziewczyn stojących niedaleko nas:
- Kto to w ogóle jest?
- Ah? To Exo. - Rzuciła z uśmiechem na ustach.
- To akurat wiem, ale może więcej szczegółów? - Zaproponowałam sakrastycznie.
- Uczęszczają do szkoły muzycznej, są najbardziej popularną grupą w tej szkole, a ojciec jednego z nich jest wielką szychą. Generalnie jak sama widzisz, wszystkie na nich lecą ale oni sami nie wydają się być zainteresowani dziewczynami. No poza Sehunem, on ślini się do każdej.
- Który to? - Zapytałam z nutą ciekawości. Dziewczyna co prawda niegrzecznie, ale wskazała palcem na blondyna w środku. Spojrzałam na przyjaciółkę, która wyglądała na zmieszaną na widok grupy. Kiedy przechodzili obok nas, jeden z nich przykuł szczególnie moją uwagę. Miałam wrażenie, że gdzieś go widziałam. Przyglądałam mu się intensywnie, kiedy usłyszałam.
- Oh! To ty! - Cała grupa się zatrzymała, a jeden z nich wyszedł na przód i wskazał na mnie palcem. Przyjrzałam mu się uważnie i przypomniałam sobie skąd go znam.
- Ah! Pan kiepski fliriciarz! - Krzyknęłam z zaskoczeniem, uśmiechając się cynicznie. Chłopak najwyraźniej stracił dobry humor po moim tekście. - Ahh... naprawdę. Że też musiałam trafić tam, gdzie ty? - Zapytałam z wyrzutem, odchylając lekko głowę do tyłu.
- I vice versa. Przez ciebie do dzisiaj boli mnie kostka! - Rzucił z oburzeniem, co wcale nie zrobiło na mnie wielkiego wrażenia. Nie sądziłam, że chodzi do szkoły. Wyglądał na takiego, co raczej robi, co chce, a tu proszę bardzo. Zaśmiałam się się na jego słowa, mówiąc.
- Trzeba było aż tak do mnie nie podbijać, to być teraz nie cierpiał. Biedaczek. Zobacz jak mi przykro.
- Ty... -Syknął a jego mięśnie twarzy się napięły.
- Jestem Minhae a nie "ty", panie Jongin. - Usłyszałam jak wszyscy wstrzymują oddech ze zdziwienia. Chyba nie spodziewali się takiego obrotu sytuacji.
- Kai, znasz ją? - Zapytał jeden z jego kolegów. Miał wyłupiaste oczy i był niższy od chłopaka, który wpatrywał się we mnie, próbując wymusić na mnie strach. Kiedy dotarło do niego pytanie, uspokoił się poprawiając kołnierz mundurku i mówiąc.
- Nie. Nigdy jej nie widziałem, chodźmy. - Rzucił chłodno, zarzucając swoją grzywą i ruszając do przodu, obdarzając mnie sekretnym spojrzeniem.
- Znasz go? - Zapytała przyjaciółka.
- Długo by mówić. Kiedyś ci o tym opowiem. - Zapewniłam ją z uśmiechem, kiedy zadzwonił dzwonek na lekcje. Zeskoczyłyśmy z miejsca i ruszyłyśm do sali.
[***]
Po zajęciach postanowiłam połazić trochę z Sunhee po mieście. Chiałyśby trochę powspominać stare czasy. Od zawsze byłyśmy nierozłączne, ale przez mojego ojca nasz kontakt się urwał. W czasie spaceru opowiedziałam jej całą sytuację, jaka miała miejsce z Kai'em. Dziewczyna nieźle się uśmiała, tak samo jak ja. Wieczorem wróciłam do domu, a od progu już słyszałam krzyki ojca.
- Uważaj co robisz, niezdaro! Popatrz co zrobiłaś! - Będąc ciekawa co się dzieje, weszłam do salonu, gdzie ujrzałam siedzącego na skórzanej kanapie mężczyznę w wieku ojca a obok niego siedział ktoś, kogo zamierzałam unikać do końca roku szkolnego.
- Oh, Minhae wreszcie wróciłaś. - Odezwał się ojciec wycierając swoją marynkę, która została poplamiona sokiem. Spojrzał karcącym wzrokiem na jedną z pracownic, po czym kazał jej odejść i zwrócił się do mnie. - Minhae, poznaj pana Kim'a. Jest on...
- Nie obchodzi mnie to. Idę do swojego pokoju. - Oznajmiłam, po czym odwróciłam się i skierowałam swoje kroki na piętro, ale nie zdążyłam postawić stopy na stopniu, kiedy mój szanowny tatuś poniósł na mnie głos.
- Minhae! Wracaj tutaj natychmiast. Trochę szacunku dla innych! - Jego słowa bardzo mnie rozbawiły. Prychnęłam, wracając do slaonu i mówiąc.
- A co ty wiesz o szacunku, ojcze? - Po chwili swój wzrok skierowałam na chłopaka, siedzącego obok tego mężczyzny. Na jego twrazy widniał arogancki i pewny siebie uśmiech.
- Bardzo przepraszam za zachowanie mojej córki. - Ojciec ukłonił się przepraszająco w stronę gościa, na co ten jedynie machnął na to ręką i wskazał gestem dłoni bym usiadła. Nie miałam najmniejszej ochoty przesiadywać w ich towarzystawie, ale nie chcąc wszczynać awantury, po prostu zajęłam miejsce na fotelu czekając aż ktoś zabierze głos.
- Jesteś bardzo odważna i pewna siebie, młoda damo. - Odezwał się pan Kim, który z zainteresowaniem ilustorwał mnie wzrokiem. Miał ten sam wzrok co jego syn. - Masz bardzo podobny charakter do mojego syna. - Zaczął i wskazał ruchem ręki na chłopaka siedzącego obok. - To jest...
- Jongin. - Rzuciłam beznamiętnie. Naprawdę chciałam już stąd iść.
- Oh? Więc się znacie? - Zapytał zaskoczony. "Nie, jestem wróżką" - Chciałam mu tak odpowiedzieć, ale się powstrzymałam.
- Chodzimy razem do tej samej szkoły, ojcze. - Zabrał głos chłopak. Uśmiechnął się do ojca, po czym spojrzał na mnie. Identyczne oczy i spojrzenie. Obrzydliwe.
- To bardzo interesujące. - Mruknał starszy, pocierając brodę w zamyśleniu, po czym oznajmił. - Więc czy byłabyś tak uprzejma i oprowadziła go po tym pięknym apartamencie?
- Nie. - Odpowiedziałam bez namysłu, po czym wstałam z miejsca i skierowałam się do swojego pokoju, zamykając za sobą dokładnie drzwi. Rzuciłam torbę w kąt, siadając odrazu do komputera chcąc sprawdzić najnowsze wiadomości ze świata. Lubiłam być dobrze poinformowana, ale nie było nic ciekawego, więc wyłączyłam urządzenie. Przebrałam się w dresy i luźną koszulę zapuszczając energiczną muzykę z wieży. Musiałam się odstresować po dzisiejszym dniu, więc postanowiłam sobie trochę potańczyć i się rozluźnić.
Rozciagnęłam się dokładnie by nie dostać zakwasów by po chwili pozwolić muzyce dostać się do mojego ciała i kierować nim. Taniec był moją odskocznią od problemów, pozwalał mi na chwilę zapomnienia. Podczas tańca, mój umysł całkowicie się opróżniał i było to niesamowite uczucie. Kiedy się zmęczyłam, postanowiłam zrobić sobie chwilę przerwy. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do kuchni. Podeszłam do lodówki, otwierając ją i szukając czegoś chłodnego do picia.
- Wodo, gdzie jesteś? - Szepnęłam sama do siebie, zaglądając w każdy zakamarek lodówki. - Niemożliwe żebym wszystko wypiła. O! Tu jesteś! - Rzuciłam podekscytowana, kiedy ujrzałam chyba ostatnią butelkę zimnej wody. Wyjęłam ją, dodając. - Bardzo dobrze się ukrywałaś, ale i tak cię wypije. - Zaśmiałam się na swoje słowa, zamykając drzwiczki, za którymi stał Kai.
- O boże! - Krzyknęłam ze strachu.
- Przestraszyłem cię? - Zapytał głupkowato.
- Nie, tak tylko sobie podskoczyłam na twój widok. - Rzuciłam cynicznie, otwierając butelkę i opróźniając jej zawartość. Spojrzałam na chłopaka, któremu w ogóle nie schodził uśmiech z twarzy. Wyglądał z lekka przerażająco. Jakby coś knuł.
- Dostałeś skurczu mięśni? Czego się tak głupio cieszysz? - Zapytałam od niechcenia, kierując się ponownie do swojego pokoju, przechodząc przez salon.
- Mam nadzieje że będzie nam się miło współpracowało. - Usłyszałam głos Pana Kim, który wstał z miejsca i uścisnał rękę uradowanemu ojcu. Wyglądał jakby wygrał na loterii. Kiedy nas zauważyli, głos zabrał ojciec Kai'a.
- No zbieramy się synu, pożegnaj się z koleżanką. - Spojrzałam na faceta, a potem na chłopaka, który stał za mną, a ja nawet o tym nie wiedziałam i poraz kolejny się przestraszyłam.
- Naprawdę, przestań tak robić. To wkurzające. - Rzuciłam, kręcąc głową na boki. Ukłoniłam się na pożegnanie starszemu mężczyźnie, po czym ruszyłam z miejsca i skierowałam się do schodów, kiedy usłyszałam.
- Yah! - Odwróciłam się i spojrzałam na chłopaka, któremu wyraz twarzy się trochę zmienił. Z jego twarzy zniknał głupi uśmiech, kącik jego ust uniósł się ku górze, co wyglądało trochę tajemniczo, przymrużył oczy, w których zauważyłam chęć nieuzasadnionej rywalizacji.
- Co z tobą? Masz problemy z twarzą że co chwile zmienia ci się wyraz? - Zapytałam.
- Całkiem dobrze tańczysz. - Oznajmił a mnie wmurowało. Czy on mnie...?
- To troche niegrzeczne kogoś podglądać bez jego wiedzy. Chyba nie należysz do osób kulturalnych, co?
- Zinponowałaś mi. Co powiesz na mały pojedynek? - Zapytał zdziarsko. Co on sobie w ogóle wyobrażał?
- Jasne, czemu nie. Lubię wyzwania. Powiedz tylko kiedy i gdzie.
- Co powiesz na salę taneczną w szkole? W piątek o trzeciej?
- To w szkole jest sala taneczna? - Zapytałam ze zdziwniem.
- Czyżbyś nie zwiedziła budynku? - Na jego słowa jedynie pokręciłam przecząco głową. Ten wzruszył ramionami, mówiąc.
- Więc oświadczam ci że jest, więc jak? Przyjmujesz wyzwanie?
- Przecież powiedziałam że tak.
- Świetnie, więc do zobaczenia jutro w szkole, a w piątek na pojedynku. - Spojrzał na mnie z wyższością, puszczając oczko i opuszczając mój dom. Co to w ogóle miało znaczyć to oczko. Zamierzałam się trzymać z daleka od niego i jego bandy, ale chyba... to będzie niewykonalne biorąc pod uwage, że właśnie będę się z nim pojedynkować. Dopiero teraz dotarło do mnie co zrobiłam.
- Ahhh, Minhae ale się wpakowałaś... - Mruknęłam sama do siebie wchodząc na piętro. Słyszałam ploty o jego zdolnościach tanecznych, podobno wygrywał ze wszystkimi. Przynajmniej o nic się nie założyłam, ale obawiałam się że w pewnym momencie sobie przypomni, proponując zakład a ja nie będe mogła odmówić nie chcąc wyjść na tchórza.
Rzuciłam się na łóżko, przyglądąc się chwilę sufitowi. Nawet się nie zorientowałam, kiedy dopadło mnie zmęczenie zabierając do krainy snów.

8 komentarzy:

  1. Przeglądałam sobie facebooka i zauważyłam, że zareklamowałaś swojego bloga. Tak więc z ciekawości postanowiłam je przeczytać. Jestem naprawdę z siebie dumna, że postanowiłam je przeczytać, bo jest naprawdę bardzo fajne. Ciekawie się zaczyna. Bardzo lubię EXO, a bardzo trudno znaleźć opowiadanie hetero z nimi w roli głównej. Także cieszę się, że je znalazłam i będę czekać z niecierpliwością na kolejne rozdziały.
    Nie ma to jak bitwa taneczna z Kai'em. Z jednej strony chcę, żeby to Minhae wygrała, a z drugiej, by to Kai wygrał. No ale dowiem się po przeczytaniu kolejnego rozdziału. :>
    Tak więc życzę weny ! xD <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję.
      Postanowiłam zrobić Exo hetero zamiast homo bo pełno tego wszędzie.
      Mam nadzieje że będziesz z ciekawością śledziła losy Minhae i reszty ^^

      Usuń
    2. Taaak <3 Strasznie mi się ten blog podoba, tak więc ten: Nie odpędzicie się ode mnie! ^^

      Usuń
  2. Nikuś! Ja czekam na drugi rozdział i pod nim bardziej rozwinę mój komentarz! :D Jak na razie zapowiada się ciekawie ^-^
    Weny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Bardzo dobrze się ukrywałaś, ale i tak cię wypije. - Zaśmiałam się na swoje słowa, zamykając drzwiczki, za którymi stał Kai.
    - O boże! - Krzyknęłam ze strachu.
    - Przestraszyłem cię? - Zapytał głupkowato.
    - Nie, tak tylko sobie podskoczyłam na twój widok."
    KAI TO NINJA, CHOWA SIĘ PO CIEMNYCH KĄTACH BY POTEM CIE ZASZTYLETOWAĆ MRRR TO TAKIE POCIĄGAJĄCE *o*
    ale powiem ci, że dobrze to rozegrałaś, teraz jest idealne... ten pojedynek z kaiem... A TO ZBOCZENIEC NIEWYŻYTY!!! PRZEZ DZIURKĘ OD KLUCZA JĄ PODGLĄDAŁ? :O mhhhmmm to takie z niego ziółko :D ale ta historia że do tej pory go kostka boli... co mu zrobiła? czyżby ją napastował? :O nosz nie ma umiaru zbereźnik XDDDDD

    cierpliwie czekam na ciąg dalszy
    xoxo peduś :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Fejsbuk mnie tu odniósł, więc jestem xd
    Fajnie wreszcie poczytać coś co nie jest homo! Tyle tego wszędzie, że aż może zemdlić XD
    Polubiłam główną bohaterkę! :D Zadziorna kobitka ^ ^
    I Kai....Lubię go więc tym bardziej miło mi się będzie czytać dalsze losy tej dwójki! ;3
    I spodobały mi się opisy pozostałych chłopaków, więc już wgl nie mogę się doczekać co tam wymyślisz! :D
    Weny życzę i będę zaglądać ^_^

    PS: Mam niedobór dobrych opowiadań z Koreańcami, więc proszę dodaj coś szybko XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jesu. Nie wiem nawet dlaczego exo, ale jak widzę wszędzie gejuchy to mnie bierze więc pomimo minimalnej sympatii do chłopaków postanowiłam zrobić z nich homo xD
      Cieszę się że się podoba. postaram sięjak najszybciej wrzucić kolejny rodział xDD

      Usuń
  5. Tak jak większość mnie również tu FB przywołało! I jestem! A twoje/ wasze (? - coś gdzieś tu pisało) opowiadanie mi się podoba.. ^^ Miło, szybko, zrozumiale się czyta, a ponadto śmieszy.. To teraz życzę tylko dużo weny i proszę o jak najszybsze dodawanie kolejnych części! ^^

    OdpowiedzUsuń